19 marca, 2013

Na miłe wspomnienia

Moja lniana miłość trwa.Powstało kilka białych,prostych hafcików które wykorzystam do oprawy albumów rodzinnych.Jestem zwolenniczką tradycyjnego wywoływania zdjęć i tym samym mam już pokaźną ilość rażących różnorodnością albumów.Postanowiłam je skompletować.A jak zrobić to inaczej jak nie ulubioną przeze mnie ostatnio metodą kartonażu!Wyszukuję w internecie inspiracji w tym temacie i zazwyczaj przy tej okazji spędzam godziny przed monitorem by podziwiać coraz to nowsze blogi.
Same wspaniałości rękodzieła wszelkiego!!
Ale od dziś dałam sobie surowy limit.Napiszę posta i zamiast kopać dalej w blogowym świecie to idę tworzyć:)yhym...zamiar jest.Z wykonaniem będzie gorzej.

Na początek relacja obiadowa!Dziś po raz drugi użyłam grilla do steków.Siedzi u mnie w domu już jakieś trzy lata i usmażyłam na nim jedynie karkówkę a że zupełnie nie zjadliwa była to poszedł w odstawę.Przeszukałam blogi (no ba!w końcu net to kopalnia bez dna) i znalazłam świetny sposób na pierś z indyka.Marynata z sosu sojowego,oleju z pestek winogron i w moim przypadku przyprawy "kucharek".Mięsko pokrojone w plastry posiedziało w tym ponad godzinę i powędrowało na ruszt!Z każdej strony zaledwie 5 minut!!Nie wierzyłabym gdyby to nie w mojej kuchni się działo!!!Oto efekt:













Po tej małej przekąsce czas na oficjalne rozpoczęcie serii albumów!!!Na pierwszy rzut poszedł ten który dopiero z biegiem czasu będzie uzupełniany.Napis mówi sam za siebie:)









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...